Są takie projekty, które pojawiają się w idealnym momencie.
Takie, które najpierw trochę onieśmielają, bo czujesz, jak duża odpowiedzialność stoi za każdym działaniem…
A potem nagle okazuje się, że były jedną z najpiękniejszych przygód tego roku.
Tak właśnie było z projektem „Bąbelki i Chmurki Nauki – mobilne laboratorium dla dzieci z niepełnosprawnościami”, realizowanym przez Fundację Stan Pełni w ramach programu Odkrywcy Ministerstwa Edukacji Narodowej.
I powiem Ci… to naprawdę było wyzwanie.
Ale takie, które otwiera człowieka od środka.
W projekcie wzięło udział 240 uczniów z czterech szkół podstawowych specjalnych z województwa łódzkiego.
Każda grupa była inna, każda wyjątkowa, pełna swojej wrażliwości, granic, potencjałów i pięknych momentów, które czasem trudno opisać słowami.
Trzy moduły, trzy światy, jeden wspólny cel – uczyć przez doświadczenie
Każda placówka przeszła przez trzy moduły:
1. Warsztaty przyrodniczo-eksperymentalne
Tu dzieciaki mogły dotknąć nauki naprawdę — przez obserwację, doświadczenia, sensorykę.
Zero suchej teorii, sama praktyka.
2. Moduł łączący naukę z twórczością
To była przestrzeń na ekspresję, zabawę wyobraźnią, na tworzenie własnych mikroświatów, łączenie faktów z kreatywnością.
3. Laboratorium ruchu i oddechu
Uważność, regulacja, odczuwanie swojego ciała.
Dzieci wchodziły w rytm, uspokajały reakcje, uczyły się wracać do „tu i teraz”.
I właśnie tu bańki robiły robotę, jakiej nie da się podrobić.
Naprawdę widziałam, jak bańki — użyte w odpowiedni sposób — stają się narzędziem do skupienia, regulacji emocji, współpracy i łagodnej edukacji.
Nie „efektem wow”.
Tylko mądrą zabawą, która niesie naukę.
A na koniec… piknik, który spiął wszystko klamrą
Finałem projektu był piknik podsumowujący.
Stworzyliśmy trzy strefy:
– Strefę pokazów naukowych, nawiązującą do Marii Skłodowskiej-Curie i Łukasiewicza – trochę o promieniotwórczości, trochę o odkrywcach, trochę o wow-efektach, ale w prostych, zrozumiałych formach, W tym także nie zabrakło strefy Bańkokosmosów w której tworzyli galaktyki w słoikach i poznawali związek baniek z fizyką, światłem i ruchem.
– Strefę relaksu, gdzie dzieci mogły po prostu być — bez napięcia, bez oczekiwań.
– Strefa odkrywców Ciał i umysłów to strefa łącząca jogę, oddech i naukę.
I patrząc na ich twarze, mam jedno wrażenie:
dzieci nie potrzebują fajerwerków — potrzebują doświadczeń, w których mogą poczuć sens.
A nauczyciele?
Odeszli z realnymi narzędziami.
Z pomysłami na zajęcia w spokojnym rytmie.
Z przekonaniem, że bańki można wykorzystać przez cały rok i w każdej grupie — jako wspierające, regulujące, edukacyjne narzędzie.
I to jest chyba dla mnie najważniejsze.
Bo ten projekt nie był tylko projektem.
Był początkiem zmiany.
Takiej małej, ale realnej — w głowach, w sercach i w codziennych działaniach.
Tyle szans, ile odwagi — a tutaj odwaga spotkała się z pięknym efektem.







