Basingstoke stało się dla mnie na kilka dni stolicą inspiracji, oddechu i… milionów baniek. Wróciłam z tej podróży z jednym, silnym przekonaniem: to, co robię w moich grupach terapeutycznych, ma ogromny sens, a metoda bańkowa to realna transformacja, której potrzebuje współczesna edukacja.



Podczas konwencji miałam okazję wymieniać doświadczenia z artystami z 38 krajów. Choć pochodzimy z różnych kultur, wszyscy widzimy to samo – dzieci w dzisiejszym świecie są przebodźcowane, zestresowane i potrzebują narzędzi, które pomogą im odzyskać spokój.
Czego nauczyłam się od najlepszych?
Konwencja w Basingstoke to nie tylko widowiskowe pokazy, ale przede wszystkim wiedza o pracy ze sobą i układem nerwowym. Przywożę ze sobą nowe techniki pracy z oddechem i ciałem. To narzędzia regulacji, które będę wdrażać w moje zajęcia mobilne, aby jeszcze skuteczniej pomagać innym.
Moje marzenie dla polskiej społeczności
Wracam do „Bańkowej Przestrzeni” z nową energią. Moim marzeniem jest, aby polska społeczność bańkowa rosła w oparciu o wartości, które przyświecały nam w Basingstoke:
Uważność na potrzeby każdego dziecka (bez wyjątku).
Integracja bez podziałów (łączenie uczestników o różnym stopniu sprawności).
Wsparcie zamiast rywalizacji – budowanie wspólnoty, a nie ocenianie.
Siła społeczności – kiedy pasja spotyka się z różnorodnością
POP to nie tylko techniki i teoria. To przede wszystkim ludzie, którzy udowadniają, że bańka mydlana ma tysiące oblicz – od spektakularnych pokazów scenicznych, po intymną, głęboką pracę terapeutyczną.
Spotkanie z artystami i edukatorami z całego świata było dla mnie potężną lekcją „otwierania głowy”. Zrozumiałam, że choć każdy z nas używa innego płynu czy obręczy, łączy nas ta sama misja: chęć wywołania zachwytu i spokoju.
Różne spojrzenia, jeden cel
Rozmowy o tym, jak bańki działają na zmysły, pozwoliły mi spojrzeć na moją pracę z nowej perspektywy. Podczas gdy jedni skupiali się na fizyce gigantycznych form, inni pokazywali, jak mikro-bańki mogą stymulować motorykę małą lub pomagać w koncentracji wzroku u dzieci z głębokimi deficytami. To zderzenie światów – show-biznesu i terapii – zaowocowało u mnie lawiną nowych pomysłów na warsztaty.
Wspólna pasja, która nie zna granic
Bycie częścią tej międzynarodowej społeczności to ogromny przywilej. Poczułam, że nie jestem sama w swoim dążeniu do zmiany edukacji na bardziej uważną. Wspólna pasja sprawiła, że bariery językowe znikały – wystarczył uśmiech i ulotna tafla mydlin, by zrozumieć, że wszyscy gramy w jednej drużynie.
Doceniam każdą minutę spędzoną na wymianie doświadczeń, bo to właśnie te relacje dają mi siłę, by w Polsce tworzyć standardy pracy z bańką, które opierają się na wzajemnym wsparciu, a nie na rywalizacji. Wracam z poczuciem, że nasza bańkowa rodzina jest silna, a ja mam zaszczyt wnosić do niej polską wrażliwość i terapeutyczne zacięcie.
Co dalej?
Moje mobilne warsztaty edukacyjno-terapeutyczne zyskują teraz nową jakość. Łączę techniki przywiezione z UK z moją wiedzą o neuroróżnorodności, którą cały czas pogłębiam, aby tworzyć przestrzeń, w której każde dziecko czuje się ważne i uspokojone.
